Podróż do Maasai Mara na własną rękę.
Zobacz, jak wygląda prawdziwa droga przez Kenię – koza na motorze, kury na dachu i niespodzianka w obiekcie noclegowym. Samodzielne podróżowanie po Kenii bez biura podróży. Drugi odcinek naszej podróży @ALICE_HENRY_STORIES po Kenii to pełen kontrastów dzień w drodze do słynnego rezerwatu Maasai Mara.
To nie tylko pierwszy dłuższy odcinek trasy wynajętym autem, ale też zderzenie z afrykańską codziennością – tą pełną uroku, ale też wyzwań. Już po kilku kilometrach droga zaczyna mówić sama za siebie: koza wieziona na motorze, zupełnie niewzruszona, jakby to był jej codzienny środek transportu, żywe kury na dachu busa, powiązane sznurkiem, bez żadnej klatki, ️ mnóstwo progów, trasa, na której trzeba uważać nie tylko na zawieszenie, ale i… na to, co niespodziewanie może pojawić się na drodze. Ale prawdziwe zaskoczenie spotkało nas już na miejscu, w Maasai Mara. Po długiej i wymagającej trasie zameldowaliśmy się w naszym campie – i wieczorem okazało się, że coś się nie zgadza. Zamiast obiecanego pokoju otrzymaliśmy pomieszczenie o znacznie niższym standardzie – z uszkodzonymi meblami, bez światła, zupełnie niezgodne z tym, co zarezerwowaliśmy. Złożyliśmy reklamację w recepcji. I ku naszemu zaskoczeniu… zadziałało. Po kilkunastu minutach zostaliśmy przeniesieni do apartamentu zgodnego z rezerwacją – przestronnego, czystego i z dobrą moskitierą. To sytuacja, która pokazuje, że w podróży na własną rękę trzeba być elastycznym, ale też nie bać się reagować.