J&J

Rakotwórcze kosmetyki – pierwszy wyrok sądowy przeciwko potentatowi w branży.

Od początku funkcjonowania bloga (czyli od blisko 3 lat), staram się zwrócić waszą uwagę ma fakt, że zarówno kosmetyki jaki i pozostałe środki chemiczne używane w domu do sprzątania, prania i higieny zawierają w swoim składzie substancje, które negatywnie oddziałują na nasze zdrowie.

Zwracałam, Wam też uwagę na fakt, że firmy, które te środki produkują, mimo iż wiedzą o potencjalnej szkodliwości tych środków, bagatelizują ten fakt, gdyż wizja utraty zysków jest dla nich nie do zaakceptowania.

Zapadł w końcu pierwszy skazujący wyrok sądowy, przeciwko jednemu z największych na świecie producentów Johnson & Johnson, w którym udowodniono, że powodem śmierci kobiety na raka jajników było stosowanie pudru Johnson & Johnson.

W dniu 22 lutego 2016 r., sąd w St Louis stwierdził, że Johnson & Johnson (J & J) powinien zapłacić $ 72 mln USD rodzinie Jackie Fox. Kobieta ta zmarła na raka jajników w 2015 r., a powodem jej zachorowania na raka było korzystanie z pudru na bazie talku, produkowanego przez tę firmę.

To orzeczenie sądowe jest przełomowe, gdyż po raz pierwszy na świecie jednemu z czołowych producentów środków higieny osobistej udowodniono, że przyczyną zgonu jest stosowanie jego produktów. W trakcie procesu dowiedziono, że Johnson & Johnson od kilkudziesięciu lat wiedział, że stosowanie tego produktu może powodować raka i nie zrobił nic, aby poinformować o tym nabywców, świadomie narażając ich na ryzyko śmierci.

Od blisko 3 lat, podpowiadam Wam i uczę się razem z Wami, jak żyć zgodnie z naturą. Nie narażajmy siebie i naszych rodzin na ryzyka związane ze stosowaniem środków komercyjnych i sami w domu nauczmy się je wytwarzać. To naprawdę nie jest trudne, a sprawia dużo frajdy. Na blogu znajdziesz dużo przepisów i podpowiedzi, jak to zrobić.

Naturalny puder dla dzieci i niemowląt – przepis

Źródło: http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-02-23/j-j-ordered-to-pay-72-million-over-talc-tied-to-ovarian-cancer

 

Print Friendly

Incoming search terms:

  • substancje trujace w domu

18 thoughts on “Rakotwórcze kosmetyki – pierwszy wyrok sądowy przeciwko potentatowi w branży.

  1. Piotr pisze:

    Pamiętam jak trzy lata temu miałem kłótnię z moją małżonką o to, że kupiłem dziecku te kosmetyki. Wtedy nie wiedziałem, że są take szkodliwe i się upierałem, że żona sobie coś ubzdurała. Teraz przyznaję rację. Mogłem jej wtedy słuchać.

  2. Janusz Wasser pisze:

    Czy mi się wydaje czy storna co jakiś czas przestaje
    działać ?

    1. Alicja L pisze:

      Czasami ze względu na duży ruch na stronie istnieje możliwość, że się zawiesza.

  3. Edwina pisze:

    Trochę się przestraszyłam, jak to przeczytałam, bo używam pudru na bazie talku z innej firmy. Poszperałam jednak w internetach, i na szczęście w przypadku J&J problemem nie był talk, tylko formaldehyd: http://diply.com/and/article/cancer-causing-baby-products-formaldehyde
    Talk w sumie też może być rakotwórczy, jeśli się go wdycha, bo może (ale nie musi) mieć strukturę azbestu, czyli długie cienkie twarde włókna podrażniające układ oddechowy. Na szczęście kosmetyczny talk jest (powinien być) preparowany tak aby był bezpieczny.

  4. Nana pisze:

    Jakoś mnie to nie dziwi, kosmetyki dla dzieci, które uczulają mnie, jak nic innego na świecie. Nienawidzę, nie używam !!!!

  5. Eko torby pisze:

    W końcu coś się zmieniło w tej kwestii. Jak by jeszcze udało się komuś dobrać do koncernów farmaceutycznych to by było

  6. Mariusz P. pisze:

    A wmawiali, że „to firma troskliwa”… W sumie „a Vibovit jest lepszy” ;)

  7. Pani Strzelec pisze:

    Ekstra, że jest wyrok. A że świat zwariował – straszne, przykre, smutne. Sama używam minimum kosmetyków i środków do prania/czyszczenia. Szkoda, że ludzie kompletnie nie są świadomi…

    1. Md528 pisze:

      Ale całe szczęście chyba ludzie już się budzą. Ja teraz podróżuję po świecie, po organicznych farmach i zrobiłam ostatnio wodę różaną do mycia twarzy i krem z liści oliwnych:) najlepsze kosmetyki jakie do tej pory miałam :)

      1. Ann pisze:

        Proszę opowiedzieć coś więcej o tych farmach organicznych :) , bardzo mnie intryguje ten temat.

        1. Alicja L pisze:

          Jest to temat bardzo rozległy. Aktualnie pracuję jako specjalista ds rolnictwa ekologicznego i w ramach swojej pracy zawodowej prowadzę również blog w pracy, w którym poruszam tematyką rolnictwa ekologicznego. Tak naprawdę słowo rolnictwo „ekologiczne” = „organiczne” = „bio”, przy czym w Polsce przyjęła się forma rolnictwo ekologiczne co odpowiada angielskiemu organic farming. Podaje link do bloga służbowego

          1. Gosia pisze:

            Interesuje sie ta tematyka. Czy moge prosic o wspomniany link? Dziekuje

          2. Alicja L pisze:

            Link podany jest na końcu artykułu pod linkiem dotyczącym jak zrobić naturalny puder dla dzieci.

    2. Basia pisze:

      U nas liczy się tylko marka. Albo im droższe tym lepsze. A rzadko ma to coś wspólnego z rzeczywistością. Jak u znajomych zobaczyłam cztery butelki z płynami do kąpieli, włosów i czego jeszcze to nie mam pojęcia dla noworodka to zdębiałam. Mówię często do męża że pampresy (brak na nich składu!), kosmetyki, chusteczki nawilżane, mleko modyfikowane powinni podnieść ceny, żeby utworzyć jakiś fundusz na które część z podwyżki będzie odkładane i było by za co leczyć dzieci, które mają od tego wszystkiego np. raka, są bezpłodne. Sama ma dwójkę dzieci 1 i 3 lata. Nie używam pampersów, chusteczek nawilżanych, płynów do kąpieli itp. Kocham swoich synów i boję się że w tym co się tu pisze może być ziarenko prawdy. Więc po co ich narażać.

      1. Alicja L pisze:

        Zgadzam się z Tobą. Mnie osobiście najbardziej zatrważa bezrefleksyjne przyjmowanie przekazu reklam kosmetyków, żywności i innych produktów komercyjnych. Dlatego tak ważne jest abyśmy byli świadomymi konsumentami, a nie prowadzonymi na pasku niewolnikami metod socjotechnicznych kreowanych przez korporacje.

      2. Justyna pisze:

        A czego uzywasz podpowiesz?niedlugo urodze blizniaczki:)

        1. Alicja L pisze:

          Jest kilka rozwiązań. Napiszę o nich na blogu w najbliższym czasie. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla całej rodzinki :)

        2. Basia pisze:

          Ja myję dzieci mydłem marsylskim. Tylko proszę uważać bo ostatnio się dowiedziałam, że jest mydło marsylskie, które nie powinno nazywać się mydłem marsylskim (kogut na opakowaniu) ponieważ zawiera tłuszcz zwierzęcy, a mydło marsylskie oryginalne jest tylko z roślinnych. Też proszę sprawdzać skład. Nie oliwię oliwką bo mydło już ją zawiera. A oliwka dziecięca zatyka pory. Rozmawiałam z ciotką, która jest położną i mówiła, że płynów tak teraz modnych typu oilatum nie używać. Bo po co tyle płacić i jak dziecko ma zdrową skórę. Mleko modyfikowane też mi odradzała. Napracowałam się tydzień po porodzie, żeby mleko mi poleciało. Syn jest wcześniakiem i chyba nie byłam gotowa. Ale nie wyobrażałam sobie nie karmić dzieci. Nawilżane chusteczki były tylko na wyjścia. A w domu woda w miseczce i wacik. Potem pudrowałam mąką ziemniaczaną jak nasze mamy:) Jak się odparzył syn to wtedy kremik. Ale to było rzadko więc próbka ze szpitala to było za dużo. Co do pieluch to tetry z otulaczami lub na wyjścia pieluchy wielorazowe z wkładkami. Co do prania to przepis na proszek jest na blogu. Dzieci to ciężka praca, ale warto dla nich i dla czystego swojego sumienia.

Comments are closed.